Domenico leżał na kocu w promieniach słońca, jedynie częściowo schowany pod cieniem palmy. Był na prywatnej plaży przy ich domku plażowym. W oddali słyszał szum morza i jedynie z pewnej odległości, z okna słyszał muzykę Vivaldiego. Mark twierdził, że pomagało mu się to uczyć.
Seth w tym czasie był zajęty swoim nowym hobby. Z zaciętością godną lepszej sprawy, uczył się surfować. Od kiedy wyjechali i ułożyli się choć trochę w Brazylii, w ogóle wydawał się rozkwitać. Kiedy nie byli w swoim domku plażowym, wyjeżdżali do Sao Paulo na różne kursy, które Seth wynajdywał. Ostatnio uczyli się na przykład tworzyć pralinki, co Domenico podejrzanie mocno interesowało. Mieli w mieście apartament w jednej z bezpieczniejszych dzielnic, ale nie w ścisłym centrum.
Na ich lodówce tutaj był cały grafik różnych zajęć. Seth i Mark chodzili na portugalski trzy razy w tygodniu, a cały dom był obwieszony karteczkami ze słowami w tym języku. Dwa razy w tygodniu przyjeżdżał tu nauczyciel Marka, a popołudniami, chłopak uczył się wraz z Sethem jazdy konnej. To naprawdę pomogło naprawić ich mocno nadszarpniętą relację. Razem z Domenico zrobili też wspólnie zaawansowany kurs na baristę. W mieście, Seth zapisał się do klubu strzeleckiego gdzie uczył się obsługiwać swoją kuszę. W profesjonalnych warunkach było to o wiele bezpieczniejsze
Domenico odetchnął cicho, popijając drinka i opierając się na łokciach, by spojrzeć na wysiłki kochanka. Podobała mu się równomierna opalenizna, którą mógł uzyskać dzięki ich prywatnej plaży nudystów o białym, ciepłym piaseczku. Trudno mu było spuścić kochanka z łańcucha, ale po kilku miesiącach, Domenico zaczynał przywykać i cieszyć się większym luzem.
Seth gramolił się na deskę raz po raz zawzięcie i kiedy go zauważył, pomachał energicznie, zaraz jednak powracając do poprzedniego zajęcia.
Domenico uśmiechnął się zachwycony, popatrując na pośladki partnera w maleńkich, białych slipkach, skierowane w jego stronę. Mógłby go wziąć tak płasko przy desce…
Przyjemnie było wreszcie odpocząć, choć zaczynał się powoli nudzić i nieco dawało mu to obraz tego, co musiał czuć Seth przez ostatnie lata i z tego powodu też zaczynał coraz aktywniej sondować opcje rozwoju dla kochanka. W Sao Paulo były wielkie korporacje reklamowe, drukarnie publikujące na cały świat. Seth też zawsze na wspomnienie o książce kucharskiej był niezwykle entuzjastyczny: pokazywał mu zdjęcia które uzbierał, przepisy i nowe pomysły, które Dom miał okazję degustować. Może to też odciągnęłoby Setha uwagę od nowego pomysłu który forsował: strzelania z kuszy konno. Domenico mógł się tylko popukać w głowę. Już wolał nieszczęsne próby zarżnięcia prosiaka.
Seth złapał w końcu swoją deskę surfingową i zaczął wychodzić z morza. Dom uwielbiał go takim widzieć. Jego kochanek miał takie szerokie ramiona i atletyczną budowę… Szczególnie, że teraz, kiedy znowu uprawiał mnóstwo sportów, uwydatniło się to na nowo. Był jak miraż, kiedy szedł w jego stronę. Deskę odrzucił na piasek i uśmiechnął się szeroko, widząc, że jest obserwowany. Kąpielówki były wygodne do surfowania, ale nie pozostawiały aż tak wiele wyobraźni, opięte nisko na biodrach i oklejające zawartość, kiedy były mokre.
Dom uśmiechnął się do niego zza ciemnych okularów i pomachał krótko, czekając, rozwalony na ręczniku jak zadowolony lew. Aż mu krew szybciej płynęła w żyłach.
Seth podszedł blisko i stając nad nim. Woda z jego kąpielówek skapywała na ciało jego kochanka. . Odgarnął, przydługie na czubku głowy, włosy na bok i ukląkł nad jego brzuchem, powoli siadając nad biodrami Domenico.
- Mmm… – pochylił się i pocałował go lekko.
Drugi mężczyzna westchnął, wciągając gorące powietrze z jego ust i powoli przesuwając dłonie w górę chłodnych, mokrych ud.
- Zmęczony? – sapnął, czując że jego penis reaguje na tę bliskość. Przez ostatnie miesiące zdążyli sobie wybaczyć wiele rzeczy i, paradoksalnie, ich związek stał się jeszcze bardziej harmonijny.
- O tak! A później jeszcze konie! – powiedział Seth z uśmiechem, wsuwając palce w długie, lśniące włosy kochanka. – Coraz lepszy jestem!
Domenico wsunął dłonie na jego plecy, ściągając go niżej na siebie.
- Oho! A ty bardzo wypoczęty, widzę…? – zamruczał Seth, powoli przesuwając się w dół jego ciała, aż otarł się pośladkami w slipkach o penisa Domenico.
Mężczyzna odetchnął ciężko, wypinając w jego stronę biodra i podnosząc się nieco, by go pocałować.
- Jesteś zimny, cukiereczku.
- I co…? Chcesz mnie rozgrzać? – zamruczał Seth, patrząc mu w oczy.
- Zacznę od tego elementu – westchnął, cmokając kochanka w usta i muskając palcami jego krocze.
- Mmm… To może zdejmę kąpielówki? Żeby wyschły? – uśmiechnął się chłopak przekornie, Przesuwając się na jego penisie i pocierając o niego jądrami pod mokrym materiałem. Domenico jęknął, łapiąc go za biodra i przewracając na ręcznik tylko po to, by złapać kąpielówki i ściągnąć je z umięśnionych nóg drugiego mężczyzny. Sapał głośno, popatrując na niego co chwila i całując po ramionach.
- Ah! – Seth aż jęknął, zaskoczony nową pozycją w jakiej się znalazł. Od razu zaczął oddychać ciężej. Jego gatki wystrzeliły jak z procy przez plażę, a Domenico przytulił kochanka mocniej, masując jego penisa wprawnie dłonią.
- Mm! Dom! – sapnął Seth, przyciągając go do siebie za szyję.
Mężczyźnie zsunęły się okulary z nosa, gdy pocałował go agresywnie.
- Kocham twoje opalone ciało.
Seth rozsunął dla niego uda, a jego klatka piersiowa unosiła się i opadała miarowo.
- A ja twoje dłuuugie włosy – zamruczał, wsuwając w nie palce.
- Ale też się opaliłem – zaznaczył Dom, powoli zsuwając się w dół jego ciała i całując je raz po raz.
- Trudno o inny wynik, jak się byczysz cały dzień – westchnął Seth, patrząc w dół z zachwytem. Między jego rozchylonymi udami, Domenico dostrzegł swój ukochany tatuaż. Jęknął cicho, wtulając twarz między udo a penisa Setha. Jego długie włosy przesuwały się drażniąco po kroczu drugiego Włocha.
- Nn! – jęknął Seth, poruszając znacząco biodrami. Jego penis już był prawie w pełni twardy. Domenico odsunął włosy z twarzy, obcałowując całą jego długość gwałtownie, pomrukując głośno i wyprężając plecy, tak że Seth wyraźnie widział jego tyłek w górze.
Na ten widok, Seth aż jęknął znowu, czując, że dostaje wypieków. Uwielbiał tyłek Doma. Był taki szczupły i umięśniony!
- Juuż… – jęknął przyciskając lekko jego głowę.
Domenico wziął żołądź do ust, ssąc ją lekko i zerkając pytająco na kochanka. Wyglądał tak cudownie wulgarnie z członkiem w ustach.
- Mmm… Tylko na to czekałeś, co? – westchnął Seth, gładząc jego włosy.
Jego partner wziął penisa w dłoń i polizał drażniąco czubek.
- Uwielbiam jak używasz moich ust – sapnął.
- Tak? – Seth uśmiechnął się pod nosem i uniósł lekko biodra. – Jak się wtedy czujesz?
Dom ucałował spód członka, uśmiechając się do niego z zachwytem.
- Czuję się twój.
- Dommy… – zamruczał Seth, zrelaksowany i podniecony. – A ja uwielbiam ich… używać. – Uśmiechnął się szerzej.
- Rób to częściej – westchnął Domenico, zasysając się lekko na jego penisie i przymykając oczy.
- Nie zawaham się… – westchnął, oblizując wargi.
Dom przytulił się do jego napiętego ciała, wsuwając sobie penisa głębiej w usta i postękując głucho w ostrym słońcu. Seth obserwował jego napięte plecy i poruszał powoli biodrami, wsuwając się w usta ukochanego. Były takie wilgotne i gorące. Dom skulił się nieco przy nim, raz po raz nabijając się ustami na gorącego drąga. Poruszał biodrami, zachwycony.
Pieścili się razem w słońcu jeszcze dłuższą chwilę, aż Seth doszedł, opadając plecami na koc i posapując ciężko.
- Jak… dobrze…
Domenico uniósł jego nogi, wypluwając spermę kochanka między jego pośladki i od razu rozprowadzając go tam palcami i cmokając go po udzie.
- Teraz ja użyję ciebie – sapnął.
- Och! Dom… – sapnął Seth, nadal nieco drżący. Wpatrzył się ukochanemu w oczy. W tym momencie, dwa palce zanurzyły się w jego rozluźnionym ciele, a wargi Doma zamknęły się wokół tatuażu, ssąc go lekko.
- Mm tak.. Chodź już na mnie… – zamruczał Seth, przeciągając się leniwie. Mimo że sam już szczytował, wciąż chciał poczuć w sobie ciepło twardego penisa kochanka, zobaczyć go nad sobą.
Dom zasapał cicho, wyjmując palce i pociągnął go, przewracając na brzuch.
- Och! – Seth aż się obejrzał na niego… Uwielbiał to… Uwielbiał być tak traktowany. Od razu był spokojny, że ktoś kontroluje sytuację. Wypiął się lekko w stronę Doma, a gdy zaraz poczuł nacisk penisa na szparkę, niemal pociemniało mu przed oczyma.
- Moja dziewica jest dziś bardzo chętna – sapnął Dom.
- Bo taki byłeś bezwstydny na tym kocu… – jęknął Seth.
- Powinienem się czegoś wstydzić? – wysapał Domenico, chwytając go dłońmi w pasie i wysuwając się nieco.
Drugi mężczyzna przesunął nerwowo dłońmi po kocu.
- Że jesteś taki seksowny…
- Ty też… – westchnął Dom, liżąc go po kręgosłupie, słonym od wody i potu.
- Tak? Jako surfer? – zamruczał pod nim, prężąc plecy.
- Jak wypinasz tę dupcię na desce w moim kierunku – wysapał Domenico, wsuwając się ponownie.
Seth stęknął ciężko.
- Tak dobrze pod tobą…
Kochanek przytulił się do jego pleców, wzdychając i pieszcząc go po torsie. Uśmiechnął się, widząc jacht na horyzoncie.
- Patrzą na nas – prychnął bez tchu.
- Nie! – Seth obrócił lekko głowę w jego stronę. – Nie mów tak! – sapnął i podparł się nieco na łokciach.
- Jest na co popatrzeć – wymruczał Dom, prostując się i wchodząc w niego rytmicznie. – Może chcesz pomachać? – sapał.
- Nie… kpij.. ze mnie – odetchnął Seth, unosząc się nieco na kolana.
W odpowiedzi, kochanek zaczął wsuwać się w niego szybciej, raz po raz uderzając biodrami o jego pośladki. Seth wychodził mu naprzeciw w tym samym rytmie, napinając znowu plecy i pochylając głowę między ramiona. Domenico jęczał głucho, wsuwając się w niego raz po raz, już gotowy do orgazmu
Penis jego partnera twardniał coraz bardziej, więc sam sięgnął do niego szybko, masturbując się gwałtownie. Uwielbiał się zatracać w seksie z Domenico. Już po chwili, poczuł jak mężczyzna dochodzi, chwytając kurczowo jego kości biodrowe i wchodząc w niego mocno. Pojękując cicho, pochylił się, całując go nad tyłkiem.
Sethowi nie trzeba było wiele więcej. Sam poruszył się jeszcze na penisie kilka razy, zanim skończył po raz drugi, dysząc z wyczerpania.
Domenico przewrócił się, trzymając go kurczowo przy sobie i całując po karku. Jego nogi wplotły się między nogi Setha, przytrzymując go.
- Pocałuj mnie…
Seth obrócił się leniwie i pocałował kochanka powoli, rozkoszując jego ustami. Ten przygarnął go z całej siły, szczęśliwy.
- Ubarwiasz moje życie – westchnął Dom, głaszcząc go po twarzy.
Seth zamruczał cicho, tuląc się do ukochanego.
- Tak? Mów mi tak jeszcze..
Dom prychnął, kręcąc głową. W tych gorących objęciach czuł się jak w raju.
- Mark nie krzyczał, że przeszkadzamy – zauważył nagle.
- Pewnie wiedział, że jesteśmy jak siła nie do powstrzymania.. – zamruczał Seth ze śmiechem. – Albo się zaczytał czy coś.
- Masturbuje się pewnie do porno kostiumowego – prychnął Domenico.
- Nie kpij z niego! – zaśmiał się Seth, trącając go nosem. – Wiesz, że nie wychodzi nigdzie za bardzo.
- No nie… mógłby pochodzić do jakichś klubów. Tyle marudził, że jest w dziurze, a tak blisko Sao Paolo z tego nie korzysta.
- To akurat fakt… – westchnął Seth, spoglądając w błękitne niebo. – Nie socjalizuje się z nikim. Randek też żadnych nie szuka… – Wtulił się mocniej w Doma. – Jak mu coś sugeruję, to tylko marudzi, że się uczyć musi i się wykręca. Uwielbiam go, ale nie będzie mu dobrze na dłuższą metę żyć z nami nie wiadomo ile.
Domenico zmarszczył brwi, patrząc na niego karząco.
- A gdzie mu będzie lepiej?
Seth zerknął na Doma w zastanowieniu.
- No wiesz… ma prawie dwadzieścia lat… to młody mężczyzna…
- No ale co ma piernik do wiatraka… – mruknął Domenico.
Seth zaczął bawić się jego włosami.
- Nie ma żadnych przyjaciół. Nas tylko. To ja mam więcej znajomych, a my… no.. robimy dużo tylko razem.
Domenico uniósł się na łokciu, spoglądając na niego sceptycznie.
- No… ale co mu przeszkadza mieć i nas i przyjaciół. Sam się izoluje.
Seth sapnął ciężko.
- To może należałoby mu jakoś pomóc… Od czasu wyjazdu z El Encanto nie był z nikim. Pewnie ten atak na łodzi go zablokował… – powiedział tonem znawcy.
Dom westchnął głucho, całując go w usta.
- Pójdzie do szkoły to na pewno kogoś spotka. Ciacho z niego – powiedział poważnie.
- Pf. Mówił mi, że nie wie czy chce iść do szkoły. Pewnie ma kompleksy przez to oko… – mruknął jego partner, zmartwiony.
Domenico zaśmiał się, kręcąc głową.
- Oczywiście, że pójdzie do szkoły. Co sobie niby wyobraża?
- Powiedział, że będzie się uczył przez internet – mruknął Seth płasko.
- Mowy nie ma – burknął Domenico, spoglądając na niego ze zmarszczonymi brwiami. – Nie będzie mi się tu chłopak marnował na własne życzenie!
- A przed chwilą mówiłeś, że ma tu dobrze… Rozmawiałeś z nim o tym w ogóle?
- Myślałem, że uczy się do egzaminów wstępnych – sapnął Dom, zerkając na kochanka.
- Też tak myślałem. I gadaliśmy o tym ostatnio na jazdach… I okazuje się, że on myśli o studiach przez internet. Jeśli zda, a jak nie to jeszcze jakiś college, ale tak samo… internetowy… Bo mówi, ze z nami jest mu bardzo dobrze – powiedział znacząco Seth.
Domenico sapnął głucho, wpatrując się w liście palm nad nimi.
- Kurwa… – mruknął po dłuższej chwili, głaszcząc kochanka.
- No właśnie… Tylko ogląda te filmy ciągle i kto wie co sobie ubzdurał.
- Jak nie pójdzie do szkoły, zamrozimy mu konto – powiedział Domenico z całą powagą.
Seth nabrał wody w usta.
- Ty mu to powiesz?
- Wiesz co powinniśmy zrobić? – spytał Dom, siadając.
Seth popatrywał na niego wyczekująco.
- Czytałem artykuł o najlepszej szkole z internatem w Ameryce Południowej. Jest w Rio – mruknął Domenico, zerkając na niego z powagą.
- Z internatem… – powtórzył Seth z westchnieniem. Teraz to on był nieco wygaszony. – Tak daleko…
- No tak… – westchnął Domenico. – Ale trzeba go zmotywować… a ta szkoła ma mundurki i pełen serwis.
- Nie wiem czy mundurki to akurat zachęta – prychnął Seth.
- Myślisz? On lubi takie pierdoły – zaśmiał się Domenico.
- Ma jakiś tam swój styl…
- I to szkoła międzynarodowa – dodał Domenico, przytulając Setha. – Urządzona w dawnym klasztorze, z wielkimi ogrodami…
- Przydałaby mu się międzynarodowa. Bo portugalskiego sie dopiero uczymy, a fajnie żeby mógł sobie potem wybrać jaki uniwersytet chce. Idź z nim pogadaj, co?
- Ale to dobry pomysł. Musiałby się z rówieśnikami zaprzyjaźnić – rezonował Domenico.
- Młodsi od niego będą jeśli nie zda od razu na uniwerek
- Ej… nie szkodzi… niech się zintegruje na spokojnie – powiedział Domenico z rosnącym entuzjazmem.
- Obecnie nie chce się integrować. Chyba, że ze swoją ręką – mruknął Seth, mniej pewnie.
- No i trzeba go zmusić, bo skończy jako jakiś stary cap podrywający nastolatki – mruknął Dom.
- Jezu! – Seth parsknął śmiechem. – Czemu niby tak?
- Bo się nagle zorientuje, że mu coś w życiu umknęło – powiedział, Domenico, spoglądając na męża ponuro.
- Oj… Dom… – westchnął Seth, cmokając go delikatnie.
- Ej… – Młodszy mężczyzna przesunął palcami po swoich włosach. – Wepchnąłem go w takie życie. Muszę to naprawić – wyznał po chwili.
- Ma lepiej niż miał… – Seth pogładził go po ramieniu.
Domenico przełknął powoli, zerkając na niego.
- Chciałbym, żeby też znalazł takie szczęście jak ja – mruknął, patrząc kochankowi w oczy.
Seth uśmiechnął się powoli.
- Dooom…
- Mm? – Mężczyzna pocałował go szybko.
- Jesteś słodki…
- Taka jest prawda – westchnął Domenico, łapiąc go za rękę i bawiąc się śniadymi palcami.
- Idź już, bo zwlekasz! – zaśmiał się Seth, całując go raz jeszcze.
Dom odetchnął ciężko, spoglądając na niego uważnie.
- Ale będziesz po mojej stronie? – upewnił się.
- Nie no! Jasne! – zarzekł się Seth od razu. – Razem to przeprowadzimy.
Domenico uśmiechnął się lekko i cmoknął go w usta, przerywając pocałunek dopiero, gdy się podniósł.
- Trzymam za słowo – rzucił, nago ruszając do pięknej, drewnianej willi. Kiedy wszedł do środka, muzyka była głośniejsza. Mark leżał w hamaku na tarasie od strony palm, dlatego zapewne nic nie słyszał wcześniej.
Domenico westchnął cicho, przechodząc przez dość skromnie urządzony dom. Jeszcze nie zdążyli się tu w pełni urządzić, ale wszystko było w drewnie, a wyposażenie dość luksusowe od strony technicznej. Domenico wślizgnął się do swojego biura i odnalazł anglojęzyczną gazetę, w której przeczytał o Akademii Św. Sebastiana. Otworzył ją na odpowiedniej stronie i przeszedł salon, obecnie udekorowany tylko skórzaną kanapą, drewnianą ławą i telewizorem plazmowym. Rzucił pismo na brzuch chłopaka, który podniósł na niego wzrok, zaskoczony. Jedno oko zasłonięte miał przepaską, a włosy zapuścił trochę na bok, tak, że zasłaniały nieco tą stronę jego twarzy. Leżał w samych jeansach, podwiniętych pod kolana, czytając książkę o średniowiecznym teatrze.
- Co to?
- Idziesz za dwa miesiące do szkoły. Przeczytaj sobie – powiedział Domenico entuzjastycznie.
Mark aż zamrugał.
- Słucham? – Spojrzał na gazetkę sceptycznie.
- To twoja szkoła od nowego roku. Jest w Rio.
- O co chodzi? Skąd ten pomysł? – burknął chłopak, aż odkładając książkę.
- Siedzisz sam w domu jak ten pustelnik i trzeba coś z tym zrobić – prychnął Domenico.
- … Robię mnóstwo rzeczy! – oburzył się Mark.
- A teraz pójdziesz do szkoły – zadecydował Domenico.
- No to się uczę do egzaminów. Wybrałem już sobie szkołę…
- Pójdziesz do liceum z internatem – wszedł mu w słowo Domenico. – Będziesz mógł łatwo pozawierać przyjaźnie.
Markowi rzedła z każdą chwilą mina.
- Co to ma znaczyć!? – Usiadł w hamaku. – Z internatem!? Mi tu dobrze! Plażę mam!
- I samotne spacery – dodał Domenico. – Dość tego jełczenia.
- Jakiego jełczenia! Ja nie narzekam. Że co? Że nie łażę po klubach to od razu nieszczęśliwy jestem? – Spojrzał na Doma twardo.
- Jesteś sam jak palec! – mruknął jego przybrany ojciec. – Tyle marudziłeś, że nie masz jak kogoś poznać, a jeszcze nikogo nie zaliczyłeś przez kilka miesięcy! – rzucił, rozkładając ręce.
Mark zgarbił się, zerkając na Doma mniej pewnie.
- Nie jestem sam… Mam was… – wydusił. – I ja… nie szukam czegokolwiek już… – Przeczesał palcami włosy.
- Nie znajdziesz nikogo jak nie będziesz poznawał nikogo – mruknął Domenico.
- Nic na siłę! – oburzył się Mark. – Nie wiem… zmęczyłem się tym wszystkim. Każdy kolejny romans, kolejna porażka – prychnął lekceważąco.
- Idziesz do szkoły – powtórzył Domenico. – Musisz się przygotować.
- Nie chcę! Jak ja mam się niby zaprzyjaźnić z jakąś bandą nadętych dupków? – warknął, patrząc na pamflet sceptycznie.
- Poradzisz sobie – westchnął Dom, przetrzepując mu kręcone włosy.
- To nie fair! – jęknął Mark.
- To dla twojego dobra – odparł Domenico spokojnie.
- To jakaś kpina! Mnóstwo ludzi uczy się przez internet… – próbował się bronić chłopak, najwyraźniej czując, że grunt usuwa się mu spod nóg.
- Ale ty musisz wyjść do ludzi, którzy się przyjaźnią, bawią i uprawiają seks – wyjaśnił Dom spokojnie.
- Jezu! – wybuchnął Mark. – Czemu to takie ważne!? Nie uschnie mi od braku seksu. Nie każdy musi!
- Jedziesz – powiedział Domenico po raz kolejny, krzyżując ręce na piersi, by dać mu znać, że decyzja jest ostateczna.
- Weź się ubierz – burknął Mark, spoglądając na odsłonięte ciało ojca i odwrócił się tyłem do niego.
Mężczyzna pokręcił głową i dotknął jego ramienia.
- To dla twojego dobra.
- Sam w to nie wierzysz – mruknął chłopak, nie odwracając się. Jego szczupłe, śniade plecy napięły się nieco. Mark urósł nieco w ramionach, ale nadal był dość drobny w biodrach. Choć starał się ćwiczyć, jasnym było, że postury na przykład Setha, nigdy mieć nie będzie. Możliwe było jednak, że zmężnieje jeszcze bardziej z wiekiem.
- Wierzę – odparł Domenico, niezrażony. – Ja w twoim wieku chciałbym mieć taką możliwość!
- O tak! Jeszcze ta zagrywka, jasne! – prychnął Mark.
Dom pociągnął go do siebie za ramię.
- Co to ma niby znaczyć?
- Nie rób! – jęknął Mark, zerkając na niego, obrażony. – To znaczy, że próbujesz we mnie winę wzbudzić! Nie jestem głupi!
- Bo co? – burknął Domenico.
- Bo mnie nie ciągaj! Będę siedział jak chcę!
- Pojedziesz, bo to cię wyciągnie z tego okropnego marazmu – rzucił Domenico w odpowiedzi. – To co robisz to nie jest życie!
- Czy słyszysz żebym narzekał? – jęknął chłopak.
- Niestety już nie i to mnie martwi.
Mark spojrzał na niego zaskoczony.
- Hm? To chyba dobrze, co?
- Nie, bo jakiś taki obojętny jesteś. To nienormalne – sapnął starszy mężczyzna.
- Po prostu nie każdy się zakochuje tak… jak wy – mruknął. – A po Johnie… nie wiem… jakoś tak nie mam ochoty na romanse. – Spuścił wzrok na swoje paznokcie.
- Mark… to liceum… nie będzie tam płatnych morderców… – jęknął Domenico, rozkładając ręce. Nie wiedział, jak do niego przemówić, a niestety, z każdym jego słowem martwił się coraz bardziej.
Chłopak wzruszył ramionami.
- Nigdy nie wiesz.
- Nie wymyślaj, Mark. Musisz wrócić między ludzi.
- Ile oni mają lat? 14? – prychnął chłopak.
- Jeśli dostaniesz się do ostatniej klasy, będą w twoim wieku. - Domenico nie wiedział już, co zrobić ze swoim synem.
- Jasne. – Mark pokręcił głową. – W najlepszym wypadku osiemnaście. A ja mam prawie dwadzieścia.
- Masz ten okres do nadrobienia – westchnął Domenico, obejmując chłopaka z westchnieniem. Nie chciał, by zgorzkniał całkowicie.
- Słucham…? – jęknął w odpowiedzi Mark, ale w jego słowach nie było już agresji.
Domenico westchnął ciężko, głaszcząc go boku.
- Nie miałeś kiedy być nastolatkiem, Mark.
- Nie każdy ma… było minęło… – Wzruszył lekko ramionami, nie patrząc na swojego rozmówcę..
- Oj tam… zobaczysz, spodoba ci się taki luz – pocieszał go Domenico, głaszcząc po ciepłych plecach.
- Rozumiem, że nie mogę odmówić? – prychnął.
- Nie możesz – potwierdził Domenico, uśmiechając się z zadowoleniem.
*
adela, sezon 3.5 :)
lew i jednorożec to będzie side story czy jakby 4 sezon GNB?
Mareczek? Bez strachu, Lew i Jednorożec ma ju 5 rozdziałów i plan :D
No ja też bym chciała zobaczyć kontynuację tej histori, a nawet paro-odcinkową. Rewelacyjnie wam wyszedł.
ej ale bym chciała zobaczyć kontynuację tego jak Mark pójdzie do szkoły! Strasznie mnie to ciekawi jak ie będzie zachowywał i czy się zakocha w końcu. ooooh ale by było fajnie!<33
Jak będą mu dokuczali to mareczek ich ustawi jak trzeba:D
Opaska na oku jest sexy. xD A Mark zrobi porządek z tymi co mu będą dokuczać. :D Ale cieszę się, że Mark będzie miał swoje 5 minut. Ostatni sezon gnb czytałam tylko dla niego. xD
mam nadzieję, że jednak da się coś na to pordazić, a te epiprotezy, są tak dobrze zrobione, że praktycznie nie widać które oko jest prawdziwe. . . no ale to wy jesteście autorkami więc juz siedzę cicho
wieźcie mu tego nie róbcie! Będą mu w szkole dokuczali! biedny Mareczek :(
Adela… ;) Kto wie, kto wie… Ma mocno uszkodzona cala okolice przy oku
no ale, chyba Marek będzie miał coś w oczodole? Nie będzie przecież z opaska na oku jak pirat latał? no, nie?
gabrielle: to już o to Marka trzeba spytać:)
no ale co z tym okiem marka? przecież to też musi być dla niego, lekko mówiąc, nieprzyjemne… wydaje mi się, że są tzw. kosmetyczne protezy oczu. mogliby mu taką zafundować, dla samego wyglądu, bo nie wiem czy istnieje coś takiego jak przeszczep gałki ocznej.
Nie no proszę, tylko nie dłuższa przerwa :(
:Tylko nie posucha:( zwiędnę z tęsknoty
Wiewórka, tak to jest :D Raz maraton, raz posucha ;D
Czy tylko ja mam takie przeczucie że nowe opowiadanie Lew i Jednorożec będzie kontynuacją Guns’n’Boys a Mark będzie odgrywał rolę pierwszoplanowego bohatera? Czy to tylko moje chore domysłyXD
W dalszym ciągu czytam GnB, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby tego nie zacząć ;). Ja chcę już Marka w szkole – najlepiej z jakimś seksownym współlokatorem w przytulnym pokoju w internacie. Coś czuję, że to będzie diabelnie wciągające, a wstęp zapowiada się nieźle :) A Google Maps mówi mi, że z Sao Paulo jest 5 godzin drogi samochodem do Rio, więc właściwie nie wiadomo czy szykujecie częste odwiedziny Doma i Setha u Marka czy nie. W końcu dla chcącego nic trudnego, i choć naprawdę lubię i Doma i Setha, to jakoś nie widzę ich większej roli w tym opowiadaniu.
W każdym razie, życzę duuuużo weny na to opowiadanie ;)
A ja bym chciała wszystko-Lwa i Jednorożca,G&B,Aż serce zamiera i UpK xD
Rozpuściłyście mnie tym maratonem i teraz chce tylko więcej i więcej…Zachłanna ze mnie bestia xD
wystarczy spojrzec na komentarze, zeby zobaczyc, ze dla jednych “lepiej” zeby bylo wiecej doma i setha, a dla innych mniej. obawiam sie ze zrobimy po swojemu hehe
Czyli już wiadomo o czym będzie nowe opowiadanie ;d Cieszę się okropnie bo Mareczek naprawdę zasługuje na to żeby być głównym bohaterem ;d
Tak się zastanawiam czy naprawdę nie lepiej zrobić przerwę od Setha i Doma bo naprawdę mam wrażenie, że gdzie nie spojrzę tam oni xd Nie oznacza to ,że nie darzę ich ogromną sympatią ale no dużo ich jest ;d
Ale tak z drugiej strony im dalej GnB tym bliżej AH na co z niecierpliwością czekam ;d
Kiedy będzie ASZ?
Biedny Mark… Nie jest mu lekko po tym wszystkim. Nie jestem przekonana co do tej szkoły. Ale z punktu widzenia czytelnika to jak najbardziej fajnie! Nie mogę się doczekać Lwa i Jednorożca :-D
Adela, tak, ale Nickol go nie skrzywdził. Stewart tez nie, ale udawał kogoś innego.
Nie mogę się już doczekać Lwa i Jednorożca, strasznego smaku mi narobiłyście xD
Czytałam Pod słońcem Sycylii, ale dopiero teraz, kiedy to przeczytałam naprawdę zatęskniłam za Sethem i Domem. Nie mówię, że PsS mi się nie podobało, ale bądź co bądź to taka alternatywna historia była, a ja strasznie stęskniłam się za prawdziwym Guns’n’Boys^^ Normalnie nie wytrzymam…Tak bym chciała nowy sezon Guns’n’Boys oraz Lwa i Jednorożca…
Szkoda Marka, biedaczek, boi się komukolwiek zaufać, otworzyć się na miłość i nowych znajomych.
Ciekawe, jak będzie wyglądało jego życie w nowym opowiadaniu…
Mareczek biedny się alienuje. Dobrze, że mu Dom zasadził przysłowiowego kopa w dupę i się chłopak wyrwie ze swojej niedoli. W ogóle to mnie rozwaliło: “- Ale ty musisz wyjść do ludzi, którzy się przyjaźnią, bawią i uprawiają seks ” – uwielbiam pojmowanie świata według Domenico :) No i jak słodko: luksusowa szkoła, mundurki… może być ciekawsko. Już widzę, jak Mark tam wprowadzi swoje zasady, hehehe. Byłoby fajnie. Zapowiada się ciekawsko :D I szlag, nie trafiłam z Los Angeles XD Ale Rio też ok XD
adela, mark to w ogole wciaz cos nie tak w romansach ma haha
“Może to też odciągnęłoby Setha uwagę od nowego pomysłu który forsował: strzelania z kuszy konno” buhahaa
Ci to się mają dobrze, niby całe życie uciekają, ale tak naprawdę do większość życia pławią się w luksusach. Prywatna plaża, kursy strzeleckie… Mark praktycznie nie chodzi do szkoły… nic tylko urodzić się w rodzinie mafijnej xD
Taki Ojciec-Dom to tez skarb, który ojciec powiedział by synowi:”jeszcze nikogo nie zaliczyłeś przez kilka miesięcy”, właściwie Dom wydaje się bardziej przejmować brakiem seksu Marka niż brakiem przyjaciół.
Już się nie mogę doczekać kolejnego sezonu. Pewnie akcja skupi sie na Marku, ale na jakieś relacje z życia Setha i Doma tez liczę.
Elis: zapomniałaś jeszcze o męskiej prostytutce z burdelu Doma, Nikol chyba :>
Co by tu napisać? Ach tak mamy Doma,Setha i Marka.Na ich cześć powinno się pisać hymny i pieśni pochwalne,a w ich święto powinno być wolne od pracy XD (ale patos XD)
Nie jestem zaskoczona zachowaniem Marka. Po tym co go spotkało, po wszystkich rozczarowaniach boi się, że każdy przyszły chłopak, facet, może być taki sam, jak Diego, John, lub Stewart, który był idealny, ale okazał się, tym kim był. Ja już bym chciała pierwszy rozdział Lwa i Jednorożca.
Cieszę się, że związek Doma i Setha się odrodził. I coraz bliżej do wydania książki kucharskiej. :)
Jestem zachwycona! Nie tylko pięknym położeniem domku i na nowo rozwijającym się związkiem Setha i Doma, ale również ich pomysłami. Wielki plus dla Setha że serfuje! Uwielbiam sporty wodne są genialne, nie lubię gdy jest zbyt wydelikacony ufff i cieszę się że wreszcie ruszył swój tyłek. Kolejnym plusem który sprawia że szybciej bije mi serce jest wyjazd Marka. Mam nadzieję, że Wasze nowe opowiadanie będzie właśnie o nim i szkole! Już nie mogę się doczekać*podskakuje na krześle*
Wcale się nie dziwię Markowi, że ma małą paranoję, ale dzięki temu nie da się tak łatwo podejść jak ostatnim razem. Mam nadzieję, że w szkole nie da sobie w kasze dmuchać i nie stanie się jakimś popychadłem. W końcu to uczeń Doma, nie przeżyłabym gdyby zrobiły się z niego ciepłe kluchy! Nigdy! Bardzo polubiłam Marka w Waszym opowiadaniu i mam nadzieję że nowe opowiadanie pojawi się już niebawem! (troszkę nas rozpuściłyście taką ilością rozdzialików *rozpływa się*)
Pozdrawiam Was serdecznie :)))
Szkoda, że tak krótko. Rozczulili mnie Dom i Seth jako troskliwi rodzice, zwłaszcza to że do Domenico dotarło ile Mark stracił przez pobyt w El Cantanto.Wkurzało mnie to że Dom jest taki dumny z tego ze Mark,, rósł na jego podobieństwo”. Zabawne było, że z jednej strony się o niego martwia a z drugiej trochę nabijają. Podzielam zamiłowanie Marka do filmów kostiumowych i po części do muzyki klasycznej, a te stare szydery się podśmiewają:p Żal mi chłopaka, że się taki zgorzkniały zrobił, ale wcale mu sie nie dziwie,znając jego związki.Nie mogę się doczekać Lwa i Jednorożca:) Będzie tak jak się spodziewałam, przynajmniej na razie, tak się zapowiada, ale mam radochę. Naprawde polubiłam Marka w G&B, wcześniej w TVB był taki za bardzo rozsądny, a tutaj zobaczyłam jego wrazliwość i głębie( no i woli blondynów jak ja za co ma plusa :P).
Już nie mogę się doczekać aż on wyjedzie bo… po prostu nie mogę już czytać o Domie i Sethcie! Oni są wszędzie! Mark, wypad do szkoły! Btw. bardzo przyjemnie się urządzili z tą plażą!
Mój promyk słońca:P
Falalala :D