Aż Serce Zamiera – Wspomnienie II

Lipiec, 1900

 

Wysokie sale Sheffield Hall rozbrzmiewały skoczną muzyką do tańca, a także śmiechem i rozmową śmietanki towarzyskiej Hoboken. Był środek lata, więc goście chętnie wychodzili także na taras. Ferris Deverell obserwował wirujące w tańcu pary w głównej sali. Miał 16 lat i był to jeden z pierwszych bali w jego życiu. Z tej okazji, ubrał nowiutki frak z jasnozielonego aksamitu, kremową koszulę ozdobioną kontrastowym, liliowym krawatem wiązanym w elegancki, skomplikowany węzeł oraz niską kamizelkę pod kolor koszuli. Do tego, założył wąskie, długie spodnie z maślanej skóry tłoczonej w drobny wzorek oraz trzewiki na niskim obcasie. Czytaj dalej

Aż Serce zamiera – 27 – Małe diabełki

- Berliński uniwersytet działa niezwykle prężnie, a na sympozjum mają przybyć uczeni z całego świata! – ekscytowała się dr.Durr, prowadząc parowy automobil mniej uczęszczanymi ulicami Londynu. Droga na Uniwersytet była przez to dłuższa, ale Ferris się tym bynajmniej nie przejmował, siedząc na tylnym siedzeniu i gładząc nieco bezwiednie skórzaną tapicerkę. Uwielbiał te nowoczesne pojazdy i nie zawahał się ani chwili kiedy Durr zaoferowała go podwieźć. Szczególnie, że powietrze było dziś wyjątkowo brudne. Za oknami widać było szary dym i brud osadzający się na przemykających koło automobilu postaciach. Z błogością wpatrywał się w szarych ludzi w maskach, pozbawionych ochrony szyb. Czuł się niewiarygodnie luksusowo i miał nadzieję, że Dima naprawdę zdecyduje się na kupno takiego cacka. Czytaj dalej

Aż Serce Zamiera – 26 – Powrót

Gareth został wyrwany z błogiego snu u boku Asmodeusza dość mocnym potrząsaniem. Zajęczał głucho, wciągając poduszkę na głowę i przewracając się na drugi bok. Jego dręczycielka jednak nie zamierzała się poddać i zszarpnęła z niego kołdrę.
-  Weź to wypierz! – jęknęła Vivienne, rzucając ją najprawdopodobniej na jakieś metalowe części, bo rozległ się głośny brzęk. – Jak możesz mieszkać w takim chlewie? Czytaj dalej

Aż Serce Zamiera – 25 – Szarpiesz moją duszą

Ferris oddychał ciężko, wpatrując się w przejeżdżające parowozy i riksze: w Liverpoolu ludzie nie cenili zbytku jakim były konie. Kobiety powiewały spódnicami, mężczyźni omawiali swoje sprawy mijając chodnikiem stojące pod parkowym płotem ławki. Wszystko było normalnie. Przynajmniej tu, w centrum miasta. Wymiotował kilka przecznic od kościoła janowców i wciąż czuł się mizernie. Nie założył maski i teraz, jego twarz była lekko poszarzała od sadzy, podobnie jak niewysokie kamienice o prostopadłościennych kształtach i bardzo prostych zdobieniach.
Wszystko wydawało się takie nierzeczywiste. Kiedy źle się poczuł, Dima zdołał utrzymać się w ryzach i przytrzymał jego piękne rude loki, ale był posępnie milczący od kiedy wydostali się z tego przedsionka piekieł. Czytaj dalej

Aż Serce Zamiera – 24 – Sakrament

Dimę obudził ból. Chwilę mu zajęło ogarnięcie tego, gdzie się znajduje, zanim zrozumiał, że jest w niedużej sypialni Williama Prestona, a na czole czuł chłodny i wilgotny kompres. Otworzył powoli oczy. Ferris, który siedział na fotelu obok, od razu się mocniej do niech pochylił, zniżając się do pocałunku w policzek. Jego wargi były miękkie i przyjemnie ciepłe.
- Dzień dobry.
Dima rzucił mu nieco rozkojarzone spojrzenie.
- Operacja się powiodła? – dopytał cicho, wpatrując się mu w oczy.
Młodzieniec sięgnął po coś i po chwili ustawił nieduże lusterko tak, by Dima mógł zobaczyć świeżutki opatrunek. Czytaj dalej

Aż Serce Zamiera – 23 – Pepito

Samotna postać w niskim cylindrze i wyświechtanej, czarnej pelerynie, brnęła w błocie zalegającym w wąskiej, ciemnej uliczce, przy której mieściły się właściwie same burdele. Mężczyzna odetchnął ciężko, dochodząc do niedużych drzwi ceglanego budynku, który od tej strony miał tylko trzy okna i wyglądał mało solidnie. Jeśli dobrze trafił, tu właśnie mieścił się przybytek należący do Lady Very, która oczywiście damą bynajmniej nie była. W Trzech Hiacyntach polecono mu się z nią skontaktować, więc po odnalezieniu jej w jednym z jej ulubionych pubów, umówił się na… specjalne usługi. Bardzo się denerwował. Maska gazowa, którą miał na sobie odsłaniała co prawda jego szare oczy za pomocą wbudowanych gogli o okrągłych szkłach, ale czarna skóra osłaniała całą resztę głowy. Od ust odchodziła krótka, metalowa rura przypominająca trąbę. Czytaj dalej

Aż Serce Zamiera – 22 – Podróż

Gareth szedł żwawo ulicą obok Vivienne. Obiecała mu dziś pokazać jak pracuje podziemna drukarnia, anarchistycznego pisma. Odkrywanie tego nieznanego mu świata, było z każdym dniem coraz bardziej fascynujące. Wbrew jego oczekiwaniom, znajdowali się w dzielnicy klasy średniej. Mijali obszerne, oprawione drewnem witryny sklepów z galanterią, obuwiem, słodyczami, jubilera… Tuż za tym ostatnim, znajdował się drewniany, wąski płotek oddzielający przejście między budynkami od ulicy. Vivienne otworzyła wąskie drzwiczki przylegające do kamienicy i weszła bokiem za ogrodzenie.
- Tutaj? – zapytał Gareth cicho, rozglądając się po ścianach, zaskoczony.
- Wchodź – pogoniła go zza płotu towarzyszka. Weszli do przejścia o szerokości może półtora metra. Wyglądało zaskakująco normalnie: w przyciętej trawie ułożone zostały kamienne płyty, umożliwiające wygodne przejście na tył budynku, a w kilku miejscach, Gareth dostrzegł proste, drewniane zabawki: wózek drabiniasty z dyszlem, konia na kółkach i kilka innych drobiazgów. Z tyłu, widać było suszące się na sznurze pranie.
Przyspieszył kroku, doganiając Vivienne. Czytaj dalej

Aż Serce Zamiera – 21 – Bezradność

Stojąc w schowku, Ferris coraz wyraźniej słyszał  szybkie kroki Dimy. Przygryzł wargę, gotowy do skoku i, gdy tylko postać w czerni weszła w jego pole widzenia, wychylił się, łapiąc go za ubranie i ciągnąc do środka.
Dima ugryzł się w język w ostatnim momencie i spojrzał na niego zaskoczony.
- F..Ferris. Myślałem o tobie… – wydusił, zaskoczony.
Chłopak wychylił się nieco, zatrzaskując drzwi i przytulając się szybko do drugiego mężczyzny.
- Dobrze spałeś? – spytał, wdychając zapach jego skóry i przesuwając dłońmi po ramionach kochanka.
- Hmm… – westchnął Dima cicho.
Ferris odsunął się nieco, by spojrzeć mu w twarz. Półmrok wnętrza rozjaśniało jasne światło, wpadające przez szpary między deskami. Jednen ze snopów przecinał poziomo twarz mężczyzny. Czytaj dalej

Aż Serce Zamiera – 20 – Rude morze

Nagle Dima usłyszał dyskretne pukanie do drzwi. Zmarszczył brwi w zastanowieniu, ale wstał powoli, ubierając dla przyzwoitości koszulę, po drodze do drzwi.
- Kto tam? – dopytał cicho.
Nie miał ochoty na powtórkę z muzeum.
- To ja! – rozległ się szeptem dobrze znany głos Ferrisa, który brzmiał, jakby drugi mężczyzna szeptał prosto do szpary między drzwiami, a futryną. Dima odetchnął cicho i powoli otworzył drzwi. No tak. Od tego uciekał myślami całe popołudnie.
Chłopak momentalnie wcisnął się do pokoju, nie czekając na zaproszenie. Był tylko w wąskich spodniach z opuszczonymi szelkami i sandałach. Wilgotne włosy były niedbale rozrzucone po ramionach.
- Dobry wieczór… – zamruczał, omiatając Dimę podekscytowanym wzrokiem.
Rosjanin aż skulił się w sobie, mierząc go powolnym spojrzeniem. Ferris miał włosy jak kobiety z obrazów Rosettiego i był jego wielką, osobistą słabością. Czytaj dalej