G’n’B s3.5e10 – Lew i Jednorożec

Zajęcia klubu literackiego odbywały się w kameralnej, obitej dębową boazerią sali przypominającej nieco klasztorną salę, którą w istocie była przed zmianą funkcji budynku. W ławach ułożonych kaskadowo naprzeciw siebie, jak w brytyjskim parlamencie, siedzieli uczniowie w mundurkach. Na środku, stał stół zastawiony zapasem jednorazowych kubków, oraz napojów, owoców i drobnych przekąsek. Mark lubił te spotkania za miłą, niezobowiązującą atmosferę i ciekawe dyskusje. Dzisiejszy temat był wyjątkowo bliski jego sercu, bo rozmawiali o roli jedzenia w literaturze.
- Ale magdalenki nie są u Prousta ważne przez wzgląd na walory smakowe, czy coś w tym rodzaju… – zapętliła się nieco uczennica z Korei, przez chwilę szukając odpowiedniego słowa. – To tylko wehikuł czasu. To mogłoby być cokolwiek innego.
Mark popatrywał na Griffa nieco spode łba, ale był skupiony na rozmowie.
- To tak jakby powiedzieć, że można zamienić pizzę na kawior i będzie to samo – powiedział, poprawiając krawat. Czytaj dalej

G’n’B s3.5e09 – Lew i Jednorożec

Klasa szkolna była dość przestronna jak na ledwie dwudziestu uczniów, zajmujących miejsca w pojedynczych ławkach w starym stylu. Były to odnowione antyki, wciąż wyposażone w podłużne miejsce na pióro i zagłębienie przeznaczone dla kałamarza. Jako że budynek miał około dwustu lat, pomieszczenie odznaczało się bardzo wysokim sufitem i oknami, nad którymi zwisały eleganckie, kremowe lambrekiny. Na ścianie w której znajdowały się drzwi, wisiały dwie tablice korkowe w drewnianych ramach, a za uczniami, wielki olejny obraz przedstawiający świętego Sebastiana. Czytaj dalej

G’n’B s3.5e08 – Lew i Jednorożec

Mark uśmiechnął się do Griffa jeszcze pewniej, wyciągając do niego rękę i spoglądając w stronę publiczności.
- Griffith mówił mi, że uwielbia zdrowe współzawodnictwo. To jak pobudza umysł i ambicje.
- To prawda – odparł Griff mocnym głosem, choć wewnętrznie aż się gotował. Miał ochotę przypierdolić mu w ten uśmiechnięty pysk. Jeśliby wygrał, co przecież było niemożliwe, zabrałby mu jego punkty na uniwersytet!
- Nie chcę zabierać teraz czasu. – Mark zerknął w stronę dyrektora. – Ale już w tym tygodniu przedstawię program zmian i spraw którymi zająłbym się jako przewodniczący. – Wyprostował się, popatrując jedynym okiem raz po raz na Griffa. Ze skrępowanego, wydawał się coraz bardziej nonszalancki i zadowolony z siebie. Czytaj dalej

G’n’B s3.5e07 – Lew i Jednorożec

Mark zupełnie nie miał ochoty wracać do siebie i stawić czoła wyrzutom i kłótniom z Griffem. Wiedział, że przegiął, ale to był odruch! Siedział na ławce w parku, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Do tego pamięć o zszokowanych twarzach jego nowych znajomych nie dawała mu się uspokoić. I jeszcze Winston miał zadzwonić jutro do Doma! Gorzej być nie mogło.
Tak przynajmniej myślał, zanim nie zdał sobie sprawy, że nie wracając do pokoju, nie ma szans na żadne słodycze. Było ciemno, ale ciepło, a lekki wiatr sprawiał, że raz po raz dało się poczuć przyjemny chłód.  Tu przynajmniej nie ryzykował, że ktoś będzie się go czepiał. Domenico i Seth będą pewnie wściekli, że tak się ujawnił ze swoimi umiejętności. Gwiazdy błyszczały nad nim na niebie nieco pobladłym przez miejską łunę. Czytaj dalej

G’n’B s3 – Lew i Jednorożec – bonus

Postanowiłyśmy wyłączyć ten rozdział z “Lwa i Jednorożca”, gdyż skupia się na Seciborze i Domisławie, który wreszcie ma okazję zrealizować swoje szalone fantazje. Miłego czytania!

*

Seth siedział na wysokim stołku barowym przy zamówionej kawie i pokazywał bariście zdjęcia ciast które ostatnio zrobił swoim nowym iphonem. Byli w kawiarni najbliższej do wysokiego wieżowca w którym  on i  Domenico kupili apartament. Nie była to żadna sieciówka, a elegancki lokal należący do miejscowego właściciela.  Urządzony był w wyraźnie europejskim stylu: za dość prostym, obitym drewnem barem widać było dość długą salę, w której kilku gości siedziało przy niedużych stoliczkach okrytych koronkowymi obrusami. Na kremowych ścianach wisiały akwarele przedstawiające paryskie pejzaże, a szklane witryny kusiły przepięknymi, puszystymi tortami i ciastkami. Czytaj dalej

G’n’B s3.5e06 – Lew i Jednorożec

Mark siedział smętnie na swoim łóżku, oglądając najnowszą wersję Jayne Eyre i pojadając kolejną paczkę chipsów. W tym tempie będzie musiał jeszcze dzisiaj poćwiczyć przed wieczorną dyskoteką. W ramach niemego sprzeciwu na całą tą szkołę, od kiedy przyjechał, bite dwa tygodnie temu, zadzwonił do Doma i Setha tylko kilka razy i nie odwiedził ich w weekend. Sporą część czasu spędzał wyjeżdżając konno po okolicy. Wtedy mógł się od wszystkiego odciąć. Tylko on i Rochester. Żadnych głupich przytyków Griffindora i jego znajomych. Starał się nie pozostawać dłużny, ale męczyły go te wszystkie dziecinne zagrywki. A przecież nie mógł mu po prostu naprawdę od serca przywalić. Skończyłby na dywaniku u dyrektora i tyle by z tego miał. Czytaj dalej