Ponury Kawiarz – 11 – Ti amo troppo

- Masz już czekoladę, to teraz mnie? – Uniósł się nieco, żeby zdjąć bluzę.
- Mhm, właśnie o to mi chodzi! – Domenico złapał go za tyłek, wciągając sobie na kolana. Przygryzł lekko zębami sutek kochanka, oddychając coraz ciężej.
Seth odetchnął ciężko, przesuwając dłonią po jego torsie. Nie wiedział co zrobić z ‘pustą’ ręką.
- Aj! – pisnął rozbawiony.
- Mm? – zamruczał mężczyzna pytająco, lekko ssąc ugryzione miejsce. Miał niezwykle ciemno obramowane oczy, ale jego tęczówki miały przenikliwy, orzechowy kolor.
- No wrażliwe są! – zaśmiał się, głaszcząc go nadal delikatnie.
Domenico aż nieco gorąco uderzyło na twarz.
- Cały jesteś wrażliwy… – sapnął, wsuwając mu dłonie w górę pleców.
- …No tak… – powiedział Seth płasko, uśmiechając się do niego szerzej. Uwielbiał być taki rozpieszczany.
- Zdejmij mi koszulę… – westchnął Dom. Czytaj dalej

Ponury Kawiarz – 10 – Nienasycony bandyta

- Czyli jesteś bezbronny… – zamruczał Seth, rozbawiony, rozsuwając mu powoli nogi kolanem.
Domenico zerknął powoli w dół, po czym wrócił wzrokiem do twarzy kochanka. Hm…
- I skazany na łaskę i niełaskę jednorękiego bandyty… – zakpił z siebie Seth, całując go powoli przy brodzie.
- Panicza Haka – mruknął Domenico, rozbawiony.
- Właśnie tak… – odetchnął chrapliwie Seth, sięgając do jego rozporka i mocując się z nim nieco. Och… chciał go już mieć pod sobą… Dom był tak dobrze zbudowany…
Mężczyzna postanowił mu pomóc i nawet odrobinę obniżył spodnie na biodrach.
- O tak… – wyszeptał Seth, podniecony, przytulając się do niego. – Piotruś Domenico? – wyszeptał bezmyślnie, coraz bardziej zadowolony.
- Chyba Domenico Pan! – roześmiał się mężczyzna głośniej, podciągając mu bluzę.
- Mmm… na pożarcie krokodylom… – westchnął, całując go po szyi i zsuwając swoje dresowe spodnie z łatwością.
- Myślę, że Hak sam ma na mnie ochotę – westchnął mężczyzna, rozbierając się. Czytaj dalej

Ponury Kawiarz – 9 – Hak i Piotruś Pan

- Chcę ochroniarza – powiedział chłopak stanowczo. Jego ojciec milczał dłuższą chwilę.
Acerbi uśmiechnął się lekko.
- Przyślę ci kogoś – odetchnął Don ciężko. – Weź się wreszcie zapisz na jakiś boks czy coś.
- Nie chcę kogokolwiek. Chcę Domenico Acerbiego. Jest naprawdę zaufanym człowiekiem.
- Seth… jest potrzebny do innych rzeczy – powiedział ojciec.
Domenico wpatrywał się w niego intensywnie, żując brownie.
- Ja go chcę – powiedział Seth stanowczo. – Poznałem go, wiem, że mogę mu ufać.
- Och Seth… – westchnął Don. – Że też mam takie miękkie serce do ciebie. Możesz go mieć na razie i zobaczymy co się stanie.
Seth uśmiechnął się pod nosem, patrząc Domowi w oczy.
- To do usłyszenia. Czytaj dalej

Ponury Kawiarz – 8 – Nie chcę kogokolwiek. Chcę Domenico Acerbiego.

Domenico unosił się i opadał, prawie w ogóle się nie pocąc. Jasne światło poranka padało na jego umięśnione plecy, gdy robił rytmiczne pompki.
Seth, zaspany, obserwował go z łóżka, z jednym otwartym okiem.
- Ale jesteś wysportowany… że ci się chce…
Domenico zaśmiał się, nieco bez tchu.
- To we mnie… podziwiasz.
- Skąd pomysł, że cokolwiek w tobie podziwiam. – Uśmiechnął się pod nosem.
- Myślisz, że nie widzę? – sapnął Domenico głucho.
- No doceniam, że się wysilasz w życiu… – uśmiechnął się, polegując pod kołdrą.
- Bo jestem taki inny niż ty – zauważył mężczyzna.
- Wysilam się, ale w innych rzeczach – ziewnął.
- Tak? Ciekawe… – Domenico nie zwalniał. Czytaj dalej