Był przyjemny wiosenny wieczór i wysokie okna na taras były otwarte na oścież dla przewiewu. Domenico chrupał domowe Snickersy, leżąc na skórzanej kanapie i raz po raz zerkając na Setha, który najwyraźniej uzależnił się od swojego nowego hobby, jakim była gra komputerowa, “Serce z Ametystu”. Pod postacią żołnierza Wojsk Ruchu Wyzwolenia wykonywał kolejne misje w opanowanym przez zombie steampunkowym świecie. Obecnie, jasnowłosy bohater, którego prowadził Seth przeszedł kolejny etap i w filmowej wstawce wsiadał do sterowca przy oparach dymu. Jego jasne włosy rozwiewały się na wietrze.
Domenico przechylił głowę w tył, przez oparcie fotela, na którym już się niemal położył, wiercąc się w oczekiwaniu.
- Seeth? Kiedy skończysz? – spytał nieco dziecinnie.
- Teraz nie mogę! – mruknął Seth, nawet się nie obracając. – Mój saper ma zaraz misję – poinformował go konkretnie. Czytaj dalej
Archiwum kategorii: Igrając z Ogniem
Rico Ramirez by Lula
Igrając z Ogniem – 48 – Bluza od Armii Zbawienia
TJ spędził w więzieniu 4 lata za handel narkotykami. Wyrok był niski, bo w czasie aresztowania był niepełnoletni. Adam zerknął na niego ponownie, tak naprawdę bardziej zainteresowany towarzystwem, niż kiepskim meczem, który oglądali.
- Ja pierdolę… – jęknął chłopak. – 45 minut i zero goli… co za kpina…
- No, bez sensu ten soccer cały. Głupi, europejski wynalazek – powiedział Adam negatywnie, spoglądając na uda TJa. W przeciwieństwie do Rico, chłopak lubił nosić bardzo ciasne jeansy. Wszystko było w nich widać. Adam odetchnął cicho, głaszcząc się bezmyślnie po głowie.
- W sumie czemu nie wróciłeś do domu? – spytał.
- Nie będę się matką użerał – prychnął chłopak, przeciągając się i przeczesując palcami jasne włosy. Było już dobrze po północy.
- M… ale dobrze mieć wybór – stwierdził Adam, przysuwając się dyskretnie bliżej. Nie wiedział, jak to ugryźć wszystko. Z Rico wszystko wydawało się prostsze. W kiciu, jeśli ktoś nie miał protekcji, po prostu mógł go mieć, a Rico najzwyczajniej mu się nadstawiał jak kotka w rui. TJ za to… po prostu z nim siedział. I popijał piwo. Czytaj dalej
Zmartwiony Adam
Igrając z Ogniem – 47 – Emilio
Rico popalał papierosa, otulony kurtką. Mimo wszystko, po nowym roku nastąpiła odwilż, zaczynało się robić cieplej, Pierce pomagał im z zasiłkami, a praca w fabryce nie była lekka, ale jakoś tam się toczyła. Przynajmniej mógł się potem odprężyć z Adamem, a nawet wykroić trochę czasu na rysowanie, teraz, jak mieli znów osobne pokoje. Mimo wyważonego zawiasu, i tak dało się zamykać drzwi, co przyjął z wielką ulgą. Musiał oszczędzać, gdzie tylko się dało. Chciał się wynieść jak najszybciej. Jeśli jego bracia i kuzyni wiedzieli, gdzie się znajduje, dopomną się o swoje prędzej czy później.
Na szarej, brudnej ulicy nie było wielu osób. Jakaś kobieta ciągnęła za sobą płaczące dziecko, ktoś wyprowadzał psa, a jezdnią jechał jeden jedyny samochód. Zatrzymał się zresztą całkiem blisko, choć po drugiej stronie ulicy.
Adam i Olivia kończyli dopiero za pół godziny. Niestety nie zawsze dawało się tak ustawiać zmiany, żeby pracować razem. To jednak dawało mu trochę czasu dla siebie, bo inaczej trudno było się czasem skupić…
Zaciągnął się mocno papierosem, patrząc na poszarzałe niebo. Czytaj dalej
Igrając z Ogniem – 46 – Wesołych świąt, Bambi!
Adam wyszedł nago z łazienki i, wciąż szorując zęby, wyjrzał przez okno znajdujące się w ich korytarzu. Aż zmarszczył brwi. Kto narozrabiał, że przed budynkiem stała policja?
- Ej, te, Rico! – zawołał.
Chłopak wychylił się zaraz ze swojego pokoju, opatulony swetrem i w spodniach od dresu.
- Co?
- Psy są pod domem – odparł Adam, wracając do umywalki, by wypluć pianę.
- Co ty! Chodź zobaczyć! – powiedział od razu, ruszając do wyjścia z ich segmentu.
- Już, już! – usłyszał za sobą. Adam najwyraźniej poszedł coś na siebie założyć.
Rico nie czekał jednak i już schodził po schodach, ciekawy co działo się na dole. Nie tylko on był zainteresowany: W hallu zebrali się chyba prawie wszyscy mieszkańcy Domu Przejściowego. Dojrzał też Pierce’a, rozmawiającego z policjantem, którego koledzy przytrzymywali zakutą w kajdanki Paulę. Kobieta milczała jak zaklęta, nie stawiając oporu. Jej mina jednak zdradzała złość. Rico uśmiechnął się szeroko na ten widok. Byli więźniowie podśmiewali się między sobą, zerkając na, byłą obecnie, opiekunkę zakutą w kajdanki. Już po chwili została wyprowadzona na zewnątrz, do wozu policyjnego. Czytaj dalej
Igrając z Ogniem – 45 – Fabryka Jogurtu
Adam zaburczał głucho, budząc się powoli. Mrużąc oczy, spojrzał na żaluzje, i stwierdził, że jest wciąż ciemno. Gdzieś z oddali, do jego podświadomości wdzierał się hałas.
Rico… nie było. Dopiero kiedy się rozejrzał, zobaczył, że chłopak leżał na podłodze, owinięty nieco kocem. Zmarszczył brwi, siadając i spoglądając na niego z zaciekawieniem. Co on u diabła na podłodze robił? Do tego mamrotał coś niewyraźnie przez sen. Ale odgłosy, które obudziły Adama nie dochodziły z podłogi. Nagle wstał i doszedł do drzwi, wyglądając na korytarz. Tu dużo wyraźniej było słychać pomrukiwanie i stękanie z pokoju Bo. Skrzywił się, momentalnie przekraczając korytarz i waląc w jego drzwi.
To rozbudziło Rico, który uniósł głowę, zaspany, rozglądając niepewnie.
- Nn… Adam? – Zerknął z podłogi na jego tyłek w gatkach.
- Bo się rucha na głos!! – warknął Adam, dalej waląc w drzwi.
- O ja pieprzę! – jęknął Latynos, zwlekając się i zakładając szybko spodnie od dresu. Wyszedł do korytarza. Czytaj dalej
Igrając z Ogniem – 44 – Ekologia według Rico
Adam spojrzał spode łba na pojękującego pijaka, leżącego przy kracie celi w areszcie, w której zamknięto jego i Ricardo. Latynos trzymał kurtkę w ramionach, ze smętną miną.
- Sam się zaczął pierwszy rzucać… – powiedział po raz chyba setny, patrząc w sufit.
- Wiem… co za chuje…
- Zamknijcie ryje! – syknął czarny, umięśniony koleś w poszarpanej koszulce.
Adam zerwał się z pryczy i doszedł do graniczącej ich cele kraty, zamierzając go chwycić.
- Co tam pyskasz, parówo?!
- Właśnie, kurwa. Wypad. Se korki włóż w uszy. A jak nadal słyszysz, to se w dupę włóż – warknął Rico, też stając przy kracie.
- Spokój! – warknął policjant, waląc pałką o kraty i podchodząc do celi Adama i Ricardo. – Ej, wy… wychodzicie – mruknął, otwierając drzwi.
- Tak? – Rico rozpromienił się jak słoneczko. Czytaj dalej
Igrając z Ogniem – 43 – PinPin
Wysoki, otwarty hall centrum handlowego rozbrzmiewał dźwiękami kolęd, a widoczne na przestrzał oba piętra, ozdobione były sztucznymi gałązkami choinkowymi, dzwonkami obwiązanymi czerwoną wstążką oraz innymi ornamentami. Wielka, pokryta szybą frontowa ściana cała była obwieszona gwiazdkowymi wzorkami z migających światełek. Jak zwykle okresie przedświątecznym, centrum handlowe pełne było ludzi obwieszonych wielkimi siatkami pełnymi zakupów. Największy tłum jednak oblegał urządzony po jednej ze stron hallu, uroczy domek Mikołaja.
Był on zbudowany z drewna, na wzór dość niskiej, ludowej chaty ze Skandynawii, z dachem pokrytym watą imitującą śnieg. Ogrodzony był płotkiem ze sztachet, a na wydzielonym terenie ustawiono, w otoczeniu sztucznego śniegu, małe choinki przyozdobione lampkami i cukrowymi laskami, oraz duże, kolorowo opakowane prezenty.
Kolejne dziecko, mały, mniej więcej sześcioletni rudy chłopiec podbiegł do pięknej elfki w czerwonym kostiumie ze spódniczką i uroczej czapeczce z futrem. Czytaj dalej
Igrając z Ogniem – 42 – Secret Chef
Adam pocałował Ricardo w kark, nie mogąc się oprzeć jego ciemnej skórze.
- No chodź jeść… – domagał się.
- No już już… – westchnął Ricardo, smarując tors oliwką.
Adam wyszczerzył się, ochoczo mu pomagając.
- Świecisz się jak zapaśnik.
- Oż Adam, wiem, wiem, jestem sexy, ale potrzebuję przestrzeni – mruknął Rico, odpychając go lekko.
Adam jęknął, nieszczęśliwy.
- Marudzisz…
- Możesz mi pomóc z plecami – powiedział Rico łaskawie, smarując pospiesznie uda.
Adam przystał na to ochoczo, masując śliskimi dłońmi jego barki. Uh, w środku też by go tym naoliwił. Naraz, z brzucha starszego mężczyzny dobiegło głośne burczenie. Czytaj dalej

