AU G’n'B Pod słońcem Sycylii – cz.2

- Że to nieślubny syn twojego i Vincente ojca! – odpowiedział wuj, wyraźnie rozbawiony.
- … S…słucham? – wydusił, patrząc na niego wyraźnie skołowany i zbity z tropu.
- To twój przyrodni brat, więc dobrze się zastanów, czy masz chęć go nadal ruchać – stwierdził.
- … Nie mam chęci go ‘ruchać’, jak ty… – mruknął słabo, kuląc palce stóp w butach. Nie wierzył, nie wierzył, że to się dzieje!!
- Oczywiście…. – prychnął Consigliere. – Możesz go sobie wziąć. Jeśli nadal chcesz.
Chłopak spojrzał na niego wyraźnie spłoszony i wstał pospiesznie z fotela. Do tego Domenico czekał na niego w pokoju. Nie wiedział co robić. Do tego znaczyło to, że Antonio był Doma WUJEM, czyli sypiał z bratankiem. Co za ohyda!
Otworzył usta na wychodnym, ale nie wiedział co odpyskować. Było mu niedobrze.
- Miłej zabawy, Seth – skomentował wuj chłodno, ale wyraźnie zirytowany. Czytaj dalej

AU G’n'B Pod słońcem Sycylii – cz.1

Another Universe, specjalny dodatek do Guns’n'Boys. W innym czasie, w innym świecie. Resztę odkryjcie sami :) Miłego czytania!

————————–

Domenico szedł pospiesznie gajem oliwnym, w dół kamienisto-trawiastego zbocza. Lubił tę okolicę. Widać było morze, w dodatku niewiele osób tu zaglądało i mógł mieć święty spokój. Ostatnią rzeczą na jaką miał ochotę był ten nieszczęsny festiwal w miasteczku. Matka raiłaby mu córki koleżanek, a consigliere próbował zaciągnąć w jakiś ciemny kąt.
Widział z góry wodę błyszczącą perliście w popołudniowym słońcu, a wiatr targał mu rozpuszczone włosy. Ach, nawet bycie takim przystojniakiem miało swoje wady, kiedy chciało się mieć święty spokój. Już z daleka słyszał ulicznych grajków i śpiewaków. Na szczęście, udało się mu wymknąć. Miał na sobie tylko czarne spodnie i biały, prosty podkoszulek, pokazujący jego ładnie wyrzeźbione ciało.
Kiedy wszedł między stragany pachnące jedzeniem, od świeżych wypieków po ryby i mięso, co chwilę ktoś się za nim oglądał. Była sobota, pogoda dopisywała i ludzie kupowali na straganach produkty, które potem zabierali na pikniki, na plażę czy do pojadania przy słuchaniu lokalnego koncertu. Czytaj dalej

Apokalipsa 2012

Był przyjemny wiosenny wieczór i wysokie okna na taras były otwarte na oścież dla przewiewu. Domenico chrupał domowe Snickersy, leżąc na skórzanej kanapie i raz po raz zerkając na Setha, który najwyraźniej uzależnił się od swojego nowego hobby, jakim była gra komputerowa, “Serce z Ametystu”. Pod postacią żołnierza Wojsk Ruchu Wyzwolenia wykonywał kolejne misje w opanowanym przez zombie steampunkowym świecie. Obecnie, jasnowłosy bohater, którego prowadził Seth przeszedł kolejny etap i w filmowej wstawce wsiadał do sterowca przy oparach dymu. Jego jasne włosy rozwiewały się na wietrze.
Domenico przechylił głowę w tył, przez oparcie fotela, na którym już się niemal położył, wiercąc się w oczekiwaniu.
- Seeth? Kiedy skończysz? – spytał nieco dziecinnie.
- Teraz nie mogę! – mruknął Seth, nawet się nie obracając. – Mój saper ma zaraz misję – poinformował go konkretnie. Czytaj dalej

Xmas special – Wakacje na Hawajach (AU)

Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt! :) 

Ten dodatek to AU o tym jak inaczej by mogły się potoczyć losy Kyle’a i Nanciego.

*

Nancy założył okulary przeciwsłoneczne i ułożył się wygodniej, krzyżując ręce pod głową. Jego umięśnione, gładkie ciało naprężyło się przy tym. Należały mu się wakacje. Jako stylista był w Los Angeles całkiem rozchwytywany i trudno było mu się całkowicie wyrwać. Teraz jednak, rozkoszował się pierwszym dniem w luksusowym hotelu na pięknej, hawajskiej wyspie. Basen, nad którym teraz odpoczywał był imponujący: duży, błękitny, o nieregularnym kształcie, poznaczony kilkoma wysepkami, na których rosły egzotyczne rośliny. Na samym środku była spora, gwiazdkowo przybrana palma. Nancy zerknął zza okularów do pobliskiego baru, z którego można było kupić sobie drinka i wypić go nie wychodząc z basenu, przy specjalnych, na wpół zanurzonych stołach. Było przed obiadem, dość spokojnie, bo goście wydawali się rozleniwieni, po prostu opalając się, pływając i rozmawiając. Z ukrytych głośników dobiegała nienatrętna muzyka.  Ratownik obserwował basen z góry, ale na szczęście nie było wiele dzieci, co pomagało się zrelaksować. Nancy rozglądał się dyskretnie. Nie chciał jechać do stricte gejowskiego resortu, ale i tak miał nadzieję na mały, wakacyjny romans. Wiedział, że jest atrakcyjny: dobrze zbudowany i opalony, o przystojnej twarzy. Tatuaże i zafarbowany na granatowo irokez wraz z kolczykami nadawały mu drapieżności.
I faktycznie ktoś zwrócił jego uwagę. Wysoki, bardzo szczupły mężczyzna, nawet w tej pogodzie miał na sobie czarny tshirt. Wąskie biodrówki zsuwały się dość nisko, utrzymywane jednak na miejscu naćwiekowanym paskiem. Stał do niego tyłem i kupował coś przy barze. Od tyłu widać było, że ma wygolony bok głowy, a resztę dość długich, czarnych włosów, zaczesaną na bok. Nancy zastanawiał się tylko chwilę, zaraz jednak podniósł się i wsunął stopy w japonki, ruszając w jego stronę tylko w czarnych szortach sięgających nieco nad kolana. Przeciągnął się z zadowolonym pomrukiem. Mężczyzna przy barze kupił dwa drinki i zaczął odchodzić. Na twarzy miał wielkie ciemne okulary. Czytaj dalej

Halloween Special BRMB – 4 – Powrót Króla

Sky kopnął puszkę, idąc ulicą z gitarą przewieszoną przez plecy. Był już w dziewięciu barach i nie miał wiele powodzenia. W jednym zgodzili się go przesłuchać, a w innym zaproponowali darmowy występ, ale na razie nie nazwałby tego powodzeniem. Gdy szedł dość długą ulicą na którą składały się wyłącznie domy mieszkalne, poczuł na nosie kilka kropel chłodnej wody. Wystarczyło, by spojrzał w górę i spadło ich więcej. Po chwili, deszcz rozpadał się całkiem. Pociągnął nosem, sfrustrowany. Czy naprawdę nie nadawał się do niczego? Nie było nikogo komu jego muzyka spodobałaby się na tyle, żeby chciał zapłacić za występ?
Nakrył kurtką głowę i szedł dalej, zakręcając w aleję bliżej domu. Na tej trasie zostały mu jeszcze do odhaczenia dwa bary. Szedł wzdłuż wyplakatowanego płotu i  dopiero po chwili zreflektował, zdając sobie sprawę, że miga mu kątem oka coś znajomego. Przystanął i zerknął wprost we własną twarz. Czytaj dalej

American High AU – Ciężkie życie najemnika.

W związku z konkursem fanfikowym, taki speciał AU od nas :D

*

Jaymie Valker odchylił się mocniej na drewnianym krześle, popijając piwo z wielkiego kufla. Nie wiedział jeszcze, co o nim myśleć. Koledzy podpuścili go, żeby spróbował tej aldorskiej specjalności – piwo to było pełne aromatu wędzonego drewna. Nie wiedział, jak to działało, ani jak było produkowane, ale zaczynał się przekonywać do smaku. To był ich ostatni postój przed wjazdem do Cantabary w Podzielonym Cesarstwie Tanelfów. Tam zresztą mieli przekazać towar, który przewozili zaraz przy granicy. Ich pozwolenie na pobyt w Cantabarze było ważne tylko na jeden dzień. Cała ich grupa miała nadzieję na więcej, ale cieszyli się z choć tej możliwości.
Szczególnie dlatego, że ich pobyt w Cantabarze miał być opłacony. To znaczyło cały dzień w luksusach tanelfickiego kraju.
- Pycha! – pochwalił Jaymie, uśmiechając się szeroko do trójki kolegów, pijących bardziej konserwatywne trunki. Miał proste, białe zęby, dość szeroką szczękę i jasnoniebieskie, wesołe oczy. Był też zresztą najmłodszy w grupie, mając dwadzieścia lat. Czytaj dalej

Halloween Special BRMB – 3 – Ze szczytu na dno

Sky siedział na swoim stołku w barze, na podwyższeniu gdzie dawał małe koncerty i grał balladę Elvisa. Zawsze go to uspokajało.
- “You are always on my mind.. You are always on my mind…” – zaśpiewał, przymykając oczy i kołysząc się nieco do muzyki.
Jakby w odpowiedzi na tekst, usłyszał głośne, szybkie kroki na schodach i już po chwili, do baru wpadł Vincent, uśmiechnięty szeroko i wyraźnie rozluźniony. Dopadł do kochanka i przyciągnął go za kołnierz, całując mocno. Ten zamrugał zszokowany, a Gloria, siedząca w jednej z zatoczek z pluszowymi siedzeniami, otworzyła szerzej oczy i zasłoniła usta dłońmi.
- Vince! – Sky aż pisnął, spanikowany.
Mężczyzna zamrugał, kierując wzrok tam, gdzie on i aż na niego nieco opadł na widok córki. Serce zaczęło bić mu w piersi jak szalone, a na jego twarzy pojawiły się wypieki. Wiedział, że nie było sensu udawać, że to przyjacielski gest. Czytaj dalej

Halloween Special BRMB – 2 – Niespodziewane wieści

Na szczęście, na posterunku nie spotkały ich nieprzyjemności większe niż niewybredne żarty i brak śniadania. Vince był jednak wyjątkowo ponury, wciąż wracając pamięcią do momentu, gdy nastolatka nagle się odezwała. Nie rozumiał po prostu. Niestety, nie mógł spytać o nic dokładnego, ale była tylko jedna kobieta, która mogłaby być jej matką.
Sky wydawał się wszystkim strasznie przybity, a do tego całą noc męczył się, żeby nie płakać. Nie chciał dać im tej satysfakcji. Nie wierzył, że tak zniszczyli wszystko na co z trudem z Vincem pracowali. I jeszcze ta dziewczyna. Czekała na nich na posterunku, gdzie też nocowała. Sky spojrzał niepewnie w jej oczy, kiedy powoli weszli do poczekalni. Nie wierzył wprost, że Vince był tak bezmyślny. A to do tego było w czasie kiedy już spotykał się z nim…
Dziewczyna momentalnie podniosła się z ławeczki, wpatrując się w Vincenta, który powoli podszedł do niej z rękoma w kieszeniach.
- Cześć… – powiedział, nie bardzo wiedząc, jak zacząć. Czuł się skrępowany jak jeszcze nigdy. Czytaj dalej

Halloween special – Nalot

Był koniec października, ale w Los Angeles i tak było słonecznie i ciepło. Jasne, popołudniowe światło słońca oświetlało dość spokojną, o tej porze, ulicę o niskiej, nieco klockowatej zabudowie. Wiele budynków na dolnym piętrze mieściło sklepy, salony fryzjerskie i tym podobne miejsca. W kamieniczce znajdującej się na rogu, pomiędzy rozwidlającymi się ulicami, mieścił się bar o małych, dość ciemnych oknach. Na ścianach wisiało kilka obrzępionych plakatów, ale jako że otwierał się tylko wieczorami, w obecnej chwili było w nim cicho i pusto.
Wnętrze wyglądało na nieremontowane od przynajmniej dziesięciu lat: mocne, drewniane stoły były porysowane, podłoga zmatowiała, a jedno z luster, zawieszonych nad siedzeniami przy ścianach, było wyraźnie pęknięte. Mimo to, spelunka była dość czysta i na swój sposób przytulna. Ze względu na porę roku, ozdabiały ją halloweenowe dekoracje: duży, plastikowy szkielet przy wejściu, sztuczne pajęczyny na suficie i w strategicznych miejscach, z góry zwisały gumowe nietoperze, a na barze i kilku większych stołach, stały starannie powycinane dynie. Czytaj dalej

Ponury Kawiarz – 11 – Ti amo troppo

- Masz już czekoladę, to teraz mnie? – Uniósł się nieco, żeby zdjąć bluzę.
- Mhm, właśnie o to mi chodzi! – Domenico złapał go za tyłek, wciągając sobie na kolana. Przygryzł lekko zębami sutek kochanka, oddychając coraz ciężej.
Seth odetchnął ciężko, przesuwając dłonią po jego torsie. Nie wiedział co zrobić z ‘pustą’ ręką.
- Aj! – pisnął rozbawiony.
- Mm? – zamruczał mężczyzna pytająco, lekko ssąc ugryzione miejsce. Miał niezwykle ciemno obramowane oczy, ale jego tęczówki miały przenikliwy, orzechowy kolor.
- No wrażliwe są! – zaśmiał się, głaszcząc go nadal delikatnie.
Domenico aż nieco gorąco uderzyło na twarz.
- Cały jesteś wrażliwy… – sapnął, wsuwając mu dłonie w górę pleców.
- …No tak… – powiedział Seth płasko, uśmiechając się do niego szerzej. Uwielbiał być taki rozpieszczany.
- Zdejmij mi koszulę… – westchnął Dom. Czytaj dalej